Najważniejsza godzina dnia – Sługa Boży Abp Fulton Sheen (Skarb w glinianym naczyniu. Autobiografia, 260-268):
„W dniu swoich święceń zrobiłem dwa postanowienia:
Po pierwsze obiecałem sobie, że w każdą sobotę będę sprawował Eucharystię ku czci Matki Bożej, prosząc o ochronę mojego kapłaństwa. (…)
Po drugie, postanowiłem, że każdego dnia spędzę całą godzinę przy naszym Panu obecnym w Najświętszym Sakramencie.
Przez cały przez czas trwania mojej kapłańskiej posługi dotrzymałem obydwu postanowień. (…) Trwam w tym postanowieniu dobrze ponad 60 lat. (…)
Czy trudno jest praktykować świętą godzinę?
Czasami mogło się tak wydawać, ponieważ trzeba było zrezygnować z jakiegoś towarzyskiego spotkania albo bardzo wcześnie wstać. Jednak ogólnie rzecz biorąc, święta godzina nigdy nie była dla mnie ciężarem, a zawsze stanowiła źródło radości.
Nie znaczy to, że wszystkie święte godziny były budujące. Weźmy na przykład świętą godzinę w kościele pod wezwaniem Świętego Rocha w Paryżu. Wszedłem do kościoła koło trzeciej po południu, pamiętając, że za dwie godziny mam pociąg do Lourdes. Jest tylko około 10 dni w roku, kiedy udaje mi się zasnąć w ciągu dnia. I to był właśnie jeden z nich. Uklęknąłem i odmówiłem modlitwę adoracji, następnie usiadłem, aby medytować i natychmiast zasnąłem. Obudziłem się dokładnie po godzinie. Zapytałem naszego Pana: „Czy można uznać, że odprawiłem świętą godzinę?”. Miałem wrażenie, że Jego anioł odpowiedział: „No cóż, w ten sposób apostołowie spędzili pierwszą świętą godzinę w Ogrodzie Oliwnym, ale nie rób tak więcej”. (…)
Jako młody kapłan sprawowałem godzinę świętą w ciągu dnia lub wieczorem. W miarę upływu lat, gdy miałem więc coraz więcej zajęć, przesunąłem ją na wczesny poranek, zazwyczaj przez Mszą. (…)
Trudno opowiedzieć słowami, jak bardzo święta godzina pomogła mi wytrwać w powołaniu. Pismo Święte daje wiele dowodów na to, że kapłan zaczyna upadać w kapłaństwie, gdy zawodzi w miłości do Eucharystii. (…) Upadek Judasza dokonał się w noc Jej ustanowienia.. Eucharystia ma tak kluczowe znaczenie dla trwania w jedności z Chrystusem, że gdy tylko nasz Pan Ją zapowiedział, natychmiast stała się sprawdzianem wierności Jego wyznawców.(…)
Godzina święta stała się dla mnie jak butla tlenowa, która w zatęchłej atmosferze świata pozwala ponownie poczuć tchnienie Ducha Świętego. Jeśli nawet wydawało mi się, że nie mam z niej żadnej korzyści i odczuwałem brak duchowej bliskości, miałem przynajmniej wrażenie, że jestem jak pies warujący u drzwi pana na wypadek gdyby ten miał go wezwać.”
