A oto JA JESTEM z wami aż do skończenia świata – Clarence J. Enzler (Moja przyjaźń z Chrystusem. Rozmowy od serca, 276-280):
„Popatrz na maleńkie, bezbronne niemowlę. Ja także byłem kiedyś takim dzieciątkiem! Ale w Hostii jestem jeszcze bardziej bezbronny. (…)
Przez dziewięć miesięcy byłem uwięziony w ciele stworzenia, ale nie tak jak ty, gdy byłeś uwięziony wewnątrz swojej matki jako nienarodzone dziecko. Ty nie miałeś poczucia ograniczenia. Ale Bóg-Człowiek, który zamieszkał w Maryi, miał już wtedy umysł o wiele bardziej inteligentny niż jakakolwiek inna istota ludzka. Po ludzku byłem w stanie tęsknić za wolnością tak samo, jak ty byś za nią tęsknił.
Jestem o wiele bardziej zależny, jeszcze ściślej ograniczony w Najświętszej Eucharystii.
Maryja nosiła Mnie w sobie, Ty także.
Maryja podnosiła Mnie w swoich ramionach; ty podnosisz Mnie na swoim języku.
Czy czynisz to z takim szacunkiem jak Maryja?
Czy patrzysz na Mnie z taką miłością jak Ona?
Czy rozmawiasz ze Mną, słuchasz Mnie, padasz duchowo do Moich stóp, wyznając swoją nicość, jak czyniła to Maryja?
Możesz przyjmować Mnie często albo nigdy, godnie lub niegodnie, z szacunkiem lub obojętnością – Ja czekam na ciebie rankiem i wieczorem. Jeśli Mnie o to poprosisz, przyjdę do ciebie duchowo gdy nie będziesz mógł przyjąć Mnie cieleśnie. (…)
Czy nie widzisz, że w pewnym sensie wydanie siebie w ten sposób na pokarm dla ludzkości było większą ofiarą niż śmierć na krzyżu? W gruncie rzeczy była to ta sama ofiara, ale pomyśl chwilę. Czy nie byłoby ci łatwiej raz umrzeć, niż przez cały czas wydawać swoje ciało i duszę w ręce ludzi? Być ich pokarmem? Profanowanym przez niektórych? Ignorowanym przez większość?
Pewnie nie dałbyś nawet swojego zdjęcia ludziom, wszystkim ludziom, aby postępowali z nim tak jak uznają za stosowne aż do końca czasów, nie mówiąc już o swoim żywym ciele i duszy. (…)
Kiedy przyjmujesz mnie w Komunii Świętej, jestem w tobie z Ciałem i Krwią, Duszą i Bóstwem równie prawdziwie, jak nienarodzone dziecko w swojej matce. Zwykle nie czujesz Mojej obecności, mimo to jednak jestem z tobą zjednoczony nieskończenie ściślej niż dziecko ze swoją matką.(…)
Jak stopiony wosk łączy się ze stopionym woskiem innej świecy, jak płomienie ognia łączą się z innymi płomieniami ognia (…) tak łączymy się ty i Ja, kiedy przychodzę do ciebie w Komunii Świętej. (…)
Kiedy przychodzę do ciebie w Komunii Świętej stajemy się jednym ciałem. Jesteśmy, można powiedzieć, jednego ciała i jednej krwi.
Oddaj Mi się cały, a będziemy mieć, wcześniej niż sądzisz, te same uczucia, tej same pragnienia, tę samą wolę.”
